poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Kraina tysiąca motyli

Rok temu opisywałam lipcową wędrowkę "w Koperszady" czyli dokładnie w Dolinę Zadnich Koperszadów oddzielającą Tatry Bielskie od Wysokich. Z uwagi na to położenie jest ona niezmiernie ciekawa i łączy roślinność wapieniolubną z widokami na wapienne i granitowe szczyty. (Pod linkiem ciut więcej o dolnie). Lubimy tam zaglądać. Jest to też dokonały szlak na rozruch przez większymi wyprawami, a przy dobrej pogodzie oferuje oszałamiające widoki, choć jej najwyższy punkt (przełęcz o wdzięcznej nazwie Szalony Przechód) tylko podchodzi pod 2000 m. Niemniej jednak 1934 m. npm, to jedynie o 53 m. niżej niż Kasprowy! :).


Taka panoramka autorstwa Kamzika Chrzestnego. Człowiek po prawej nie jest "nasz"
W tym roku plany na pierwszą wycieczkę były inne, ale MN na szczęście sprawdził termin corocznego jarmarku na Orawie i dzięki temu Kamziki zgodziły się na wyjazd świtem (no, praaawie, śniadanie 6.30) na wschód, do Jaworzyny.

Ta nasza ulubiona dolina zawsze nas czymś zaskakuje, Czasem niestety deszczem, ale czasem przyjemnie - zapachami albo dziką zwierzyną (miś, miś). W tym roku zachwycały nas nieprawdopodobne ilości motyli. Niektórych nie dało się sfotografować. Na przykład taki jeden biały leciał przede mną i chwilami wyglądał w słońcu jak seledynowy płatek róży. Inne były bardziej tradycyjne. I tak, takie same motyle są w naszych ogrodach na nizinach, ale.... na pewno nie w takich ilościach.




 


 

Człowiek jako "podstawka" pod motyla...



A tu się trafił na szlaku ktoś inny :)



Ten górski "ogród" zachwyca przy tym kolorami i urozmaiceniem roślin. Swoją drogą, nieodmiennie zadziwia mnie prefekcyjny dobór kolorów w naturze... Odcienie, umieszczenie...


Misie pojawiły się tym razem wyłącznie na obrazku. Ale z motylem :)


Nie zawiodły natomiast kozice. Najpierw wypatrzyłam jedną dość daleko (na Szalonym Wierchu są zawsze, bo tak napisali w przedwodniku i one się do tego stosują - chyba już o tym wspominałam), a potem przebiegło nad nami stadko. Nasze osobiste Kamziki były bliżej i nakręciły filmik, fotki są za to  tylko z oddali.


Choć ludzi na tym szlaku jest coraz więcej, ciagle jeszcze (w większości) są to turyści, którzy z uśmiechem się pozdrawiają, a czasem nawet zamienią kilka przyjaznych słów. Uwielbiam takie pogawędki z przygodnie spotkanymi, choć... kiedyś więcej sympatycznych ludzi wędrowało po górach.... Nie narzekam, stwierdzam obiektywny fakt. Ze smutkiem.

15 komentarzy:

  1. Może by tak jakaś zakładka tymi pięknymi widokami inspirowana. Albo / i motylami:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kończę kolejnązawieszkę i właśńe sytwierdziłam, że jakoś nawiązuje do motyli :))

      Usuń
  2. Piękne widoki, spragniona jestem zieleni. : )

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. A jakie są zabawnie włochate gdy siadają na nodze :)))

      Usuń
  4. Khm, khm. świtem mówisz? ;)))
    No to ja do pracy przed świtem wstaję , O! :)
    Motyle prześliczne, widoki z resztą też!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz. pobudka była o 6. Jak wstajesz przed świtem to podziwiam z całego serca :)

      Usuń
  5. Piękna mieliście wędrówkę, już Wam zazdroszczę. Na dodatek rusałkowy świat.
    Mnie też zachwycają naturalne ogrody. Śliczne miłosny górskie się trafiły, jakby pozowały Wam do zdjęcia. Pojedyncza miłosna, a dużo - to jak się mówi ? Zapętliłam się nieco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna miłosna, dwie miłosny, mnóstwo miłosen - chyba tak jest poprawnie :).
      Śliczne, to prawda. I takie majestetyczne, pełne godności są. Kwiatów było tam mnóstwo, m. in moje ulubione goździki. Zestawienia kolorów i ich odcieni zachwycające. Jeszcze pewnie będzie wpis z roślinkami z nieco innego miejsca. Nie sposób wstawiać kilkudziesięciu zdjęć do jednego tekstu...

      Usuń
    2. To coś dla mnie - kwiaty . Ach - czekam. Piękny jest nasz język- zawiły i trudny- nawet dla nas. Miłosna wiosna .
      Ubiegłego roku na Spiszu widzieliśmy świeżo odciśnięte w błocie ślady niedźwiedzich łap. Słowacja wszak niedźwiedziem stoi.

      Usuń
    3. Oj tak. W ubiegłym roku widzieliśmy niedźwiedzia na Słowacji, w tej właśnie dolinie (ale daleko był). Poprzednie spotkania były w Polsce. :)

      Usuń
  6. to prawda, że kiedyś ludzie chętniej się pozdrawiali, a teraz nie robią tego .....ze strachu? chociaż nam się zdarza, że nawet w lesie pozdrawiamy się ze spacerowiczami, ale najczęściej są to ludzie tzw."starej daty"? motylarnia cudowna :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się wydaje, że po prostu nie ma czasem ciągłości i nie ma kto wprowadzać tych dobrych obyczajów. Ot pewna przypadkowość wybrania sie w góry (Ludzie czasem nie wiedzą dokąd idą!!!). Pamiętam, że kiedyśgdzy nasze dziewczynki były małe i z dumą mówiły "dzień dobry" podsłyszałam uwagę jednej pani do drugiej "Ta dziewczynka powiedziała mi dzień dobry, skąd ona mnie zna?" :))
      Wypoczywaj :)

      Usuń

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)