poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Lipcowa 3

Tak, wiem, już sierpień, ale ta zawieszka jest jeszcze lipcowa. Jest nieco inaczej niż w przypadku poprzednich, bo nie wiem jeszcze dokąd pojedzie.


Ostatnie tygodnie to u nas czas intensywnych i głębokich spotkań z ludźmi. Czas zachwytu nad pięknem człowieka. Tym wewnętrznym, najważniejszym. Czas śmiechu i powagi. Poznawania odrębności i cieszenia się tym, co łączy. Czas uczenia się wiary, tej w Boga i tej w ludzi.

Jestem zmęczona, chce mi się spać, opada napięcie po wyjeżdzie Gości z Bardzo Dalekich Stron. I już tęsknię. Określenie "extended family" nabrało w ostatnim czasie nowego znaczenia - rozpiętość w przestrzeni w tej nowej rodzinie jest niebagatelna... :)

11 komentarzy:

  1. No i kiedy Ty masz jeszcze czas na robótki ręczne :) Śliczna lipcowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nie mam. Ostatnio tyle co w aucie. Tu rządek, tam dwa. Lipcowa 4 zaczęta podczas jazdy przez Polskę czeka na lepszy czas i nie wiem, czy tym czasem nie będzie dopiero kolejna jazda przez Polskę. I w ten sposób nastąpi metamorfoza lipcowej 4 w sierpniową 1. A potem będzie prawdziwy urlop. I znowu nie bedzie czasu na robótki. Chyba, że pogoda nas zawiedzie...

      Usuń
    2. dobrze miec powód, by deszcz nie straszył :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dziękuję brdzo. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. Zawieszka śliczna.
    Lato sprzyja gościnności, rozwojowi " Bożej radości".
    To zapewne niezapomniane chwile!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezapomniane chwile.
      Jak Twoje anioły, też niezapomniane (utrwaliły mi się gdy przeglądałam blogi) :)
      Serdeczności.

      Usuń
  4. Wakacje już takie są....wyjątkowo zajęte :)
    Odpoczniesz jesienią :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta jesień też jakoś wygląda na wypełnioną. Dziś się wreszcie wyspałam ;)
      Ale nie narzekam, nie.
      :*

      Usuń
  5. rodzina..........piękna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choć czasem brzmiało zaskakująco gdy mówili do mnie "yes, mother" nawet jeśli było to nieco żartem a nieco wywodziło się z innej kultury - w której skoro masz dzieci to nalezy ci się tytuł matki... Ale w sumie jeszcze bardziej mnie to wzruszało i wzrusza...

      Usuń

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)