środa, 13 stycznia 2016

Kiedyś przyfrunęły...

Najmłodszy Kamzik był wówczas jeszcze w szkole podstawowej (czwarta, może piąta klasa). Jego klasa miała bardzo sympatyczne tradycje dekorowania sali lekcyjnej na klasową wigilię. W poprzek pomieszczenia były rozciągnięte sznurki, dzięki czemu można było ubrać całą przestrzeń.  Był taki rok, kiedy całą salę zapełniły "moje" anioły. Moje w cudzysłowie, bo sam pomysł zrobienia takich aniołków i wykrój zaczerpnięty został z bożonarodzeniowej książeczki Małgorzaty Musierowicz, do tego doskonale pamiętam, że to była praca zespołowa moja i dzieci: ktoś zrobił szablon, ktoś odrysowywał etc. Wykorzystaliśmy rozmaite papiery kolorowe i do prezentów. I tych aniołów powstały całe zastępy (no bo nie stadko przecież), chyba coś z górą czterdzieści. Każdy z inną buzią ;) (buzie moje!), każdy z charakterem. Niektóre śpiewające, inne nawet zdegustowane ;)) Pamiętam, że jeden był smutny. Prześlicznie wyglądały w sali, unosząc się lekko i jakby fruwając nad głowami dzieci i rodziców. Ponieważ było mi żal marnować tyle pracy i zostawiać je w pustej szkole, z góry zapowiedziałam, że anioły zabieram. Oczywiście kilka znalazło nowych właścicieli, ale reszta wróciła z nami do domu. Wisiały w całym domu, wędrowały do domów znajomych... Te wiszące w domu z czasem traciły jakieś elementy, w końcu wędrowały na makulaturę. Ostatecznie uchowały się cztery. Jeden wisi wciąż cichutko w kąciku w naszym salonie pilnując płyt, a trzy otrzymały nową pozycję u Śr. Kamzikówny. Przyglądałam im się w tym tygodniu i uznałam, że warte są uwiecznienia. Przy dokładniejszym przyjrzeniu się widać, że to anioły po przejściach. Ale mam do nich wielki sentyment. Może w kolejnym Adwencie znowu ruszy manufaktura?





18 komentarzy:

  1. Pierwszy podoba mi się szczególnie:). Warto ruszyć z produkcją, a jakże!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę tylko pamiętać. Pierwszy nie ma rączek ale ma fajną sukienkę.

      Usuń
  2. Dobrzy ludzie mają anioły, albo sami nimi są. Tak do końca tego nie wiedzą nawet najstarsi górale, ale najważniejsze, że takowe spotykamy:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anioła Stróża ma każdy, tylko czasem go nie słuchamy... Spotykamy, spotykamy...

      Usuń
  3. Wiesz, że to wspaniały pomysł na zabawę edukacyjną w rodzinie- super, niech tylko Wnuk podrośnie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, świetny pomysł. I jaki potem fajny prezent dla gości...

      Usuń
  4. Kiedy trzy anioły strzegą nie może wydarzyć się nic złego!
    Ale coś zauważyłam. Pierwsze dwa śpiewają, ale ten trzeci to się obija ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obija, ale zadowolony. Jeden był ze smutną minką... Może mu śpiewanie nie szło. :)

      Usuń
  5. Piękne Anioły :) Rok temu też korzystając z książki p. Musierowicz robiliśmy anioły . I spodobał mi się przepis na zakwas buraczany - pierwszy raz robiliśmy i wyszedł cudny barszcz.
    A takie rękodzieło z historią to cenna pamiątka , na pokolenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokoleń to one moga nie przetrwać, choć kto wie? A te robiliście czy ten drugi wzór? Barszcz zawsze robię według przepisu z sokiem z cytryny ;). Taka tradycja w rodzinie :)

      Usuń
  6. sympatyczne, dziękuję za miłą karteczkę:))

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczne te aniołki. Jestem pod wrażeniem! Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Och!!!Takie same mamy Anioły!!! Tez Musierowiczowe. Z tymi samymi przyciętymi na równo włosami, ale też drugie - bardziej pyzate i z ondulacją. Jedne śpiewające, inne uśmiechnięte. Wiszą tu przede mną na choince i na firance w kuchni, gotowe do odlotu. Jak miło zobaczyć, ze i nad nami i nad Wami czuwają te same Anioły:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło!
      U nas też wisiały na firankach, na lampach... teraz ostały sięte trzy u Kamzikówny i u mnie jeden. Powiewający przy otwartych oknach i zaskakujący pokazywaniem sukienki która od tyłu jest żółciutka :)

      Usuń
  9. Anioł zdegustowany :-))) to musiał być wyjątkowy gagatek :-))
    Piękne są.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiał być. Taki naburmuszony...
      :)

      Usuń

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)