czwartek, 19 maja 2016

Nie kupiłam

Wyprawa na moje ulubione targowisko w środę lub sobotę zawsze podszyta jest nutką niepewności. Będą czy nie będą. Bowiem ekipa (rodzina?), u której najczęściej kupuję i która daje wytargować niezłe ceny nie zawsze jest obecna, a żeby się do nich dostać trzeba (od naszej strony) przejść przez cały upiornie zapchany rynek w poprzek. Rynek, ha - chyba już odwykłam od nazywania targowiska rynkiem... Rynek to w centrum starego miasta jest... Ale tam u nas mówiło się, że się idzie na rynek, gdy się szło na targ. I chyba dalej tak się mówi, tylko mnie tam nie ma :).

W minioną sobotę byli. Ja jednak szłam z mocnym postanowieniem niewydawania pieniędzy, jeśli nie będzie trzeba. Obchodziłam więc stoły z pewnym wewnętrznym dystansem. Pierwszy, drugi... Już byłam gotowa uznać, że nic ciekawego tym razem nie ma. I wtedy go zobaczyłam. Błyszczał kusząco pośród zbieraniny różności.


Najwyraźniej - kielich szabasowy!
Kusił bardzo. Przyklejona pod spodem cena była dość wysoka, ale dałoby się pewnie trochę stargować. Telefoniczna konsultacja z mężem, bo jest za chwilę pewna uroczystość i mógłby to być odpowiedni prezent... Jednak po rozważeniu wszystkich za i przeciw odeszłam bez kielicha. Zostało wspomnienie, zdjęcia i... zadziwienie czego to nie można kupić na tym targowisku...


Historii tego kielicha nigdy nie poznamy... Skąd i dlaczego tu zawędrował?






12 komentarzy:

  1. Niczym kielich mszalny, tyle tylko, że skromniejszy i mniej zdobny:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. I srebrny. I jednak ciut inny kształt. Właśńie taki jak w kielichach szabasowych, które widziałam w muzeach i ne w muzeach. Choć - w Danii do Mszy używają podobnych do niego, tylko większych i na wysoookiej nóżce.

      Usuń
  2. piękny...
    wielu historii nigdy nie poznamy... a szkoda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się bardzo podoba.
      Szkoda. Można coś wymyślić ;)

      Ale też trzeba się cieszyć tymi, które udało się poznać :)

      Usuń
  3. Aż podziwiam silną wolę :)
    Faktycznie na starociach można znaleźć różne rzeczy - uwielbiam takie miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Silna wola przełożona na zawartoś portfela i koniecznośc wyboru co ważniejsze :).Też lubię takie miejsca :)

      Usuń
  4. piękny ten kielich. podziwiam Cię, że go wypatrzyłaś wśród tylu przedmiotów, ja w takich miejscach dostaję oczopląsu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym miejscu stoły mają odpowiednią wysokość i jest dosć jasno. Ale rozumiem Cię - czasem trzeba przyjrzeć się wszystkiemu kilka razy pod różnym kątem, żeby coś zauważyć.

      Usuń
  5. Jak nie kupiłaś, to widać nie był Ci pisany. Niedługo znajdziesz coś piękniejszego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak. :) Generalnie gromadzenie ładnych rzeczy nie powinno być celem choć to szalenie przyjemne. ;)

      Usuń

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)