sobota, 21 maja 2016

Śladami Andersena (?)

Jako dziecko miałam ambiwalentny stosunek do baśni Andersena. Pięknie wydane, z ilustracjami Szancera, kusiły oczy. Ale... takie rozpaczliwie smutne. Nawet te, które dobrze się kończyły. I oczywiście - baśnie to nie to samo, co bajki dla dzieci. Pisałam o tym jakiś czas temu, gdy spotkałam Dziewczynkę z zapałkami...

Tym razem okazało się, że ślady Andersena prowadzą też w piękne i spokojne miejsca. Pas jezior na Jutlandii, morenowe wzgórza, bukowe lasy... Cisza (poza jednym szczytem, całe 147 m n.p.m.), jeśli nie liczyć ptaków. Można wędrować cały dzień. Albo pływać po jeziorach: kajakiem, statkiem, łódką... No i podobno Andersen też lubił tam wędrować. Do tego stopnia, że w tej okolicy są aż dwie "ławeczki Andersena", miejsca, w których miał przesiadywać i kontemplować widoki. I łapać natchnienie.

Himmelsbjerget czyli Niebiańska Góra (147m npm) z wieżą upamiętniającą nadanie konstytucji - taki pomnik wdzięczności dla króla Fryderyka VIII

A na stokach wrzosowiska :)


Przy pierwszej z ławeczek stoi taki głaz z napisem: I Danmark er jeg født, der har jeg hjemme, der har jeg rod, derfra min verden gaar.  H.C. Andersen To fragment słynnego wiersza pisarza "Urodziłem się w Danii" z 1850 r. TU jest tłumaczenie na angielski. Na polski nie znalazłam. To "alternatywny hymn" Danii.

Taki urokliwy stary kurhaus (?) obecnie luksusowy hotel nad jeziorem :).


I druga ławeczka..

Nie jest to duch Andersena tylko Agaja zakutana w sweter i wielki szal :) Andersen bywał tu zapewne w cylindrze ;)

A z ławieczki taki widok ;) Inne jezioro niż to od hotelu :). Tu można było złapać natchnienie! :)


I tak się zastanawiam: tam tak pięknie, a te baśnie takie smutne...


8 komentarzy:

  1. Smutne baśnie rodzą się we wrażliwej duszy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Piekne miejsce i śliczne zdjęcia , bardzo Ci dziekuję bo miejsca nie znałam ;)) Pozdrawiam cieplutko<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne miejsce, to prawda. Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Takiego smutku co mieszka we wnętrzu człowieka chyba nie zmienią żadne piękne krajobrazy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To święta prawda.

      Choć tu niby sytaucja miała być odwrócona - z krajobrazów miał czerpać natchnienie :]

      Usuń
  4. Ale przez takie siedzenie na Andersenowskiej ławeczce jego duch ani chybi wniknie w Agaję... właściwie to już wniknął:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm. Brzmi przerażająco :) W najrozmaitszych aspektach.

      Ja tam jestem ciekawa czy on tu w ogóle siadywał. (Bo że był/bywał to wierzę). Ławeczka na wiekową nie wygląda :)

      Usuń

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)