piątek, 5 maja 2017

Łączki

A kolejne łączki z serii "francuskiej" powstają.

Powstają powoli, ale skutecznie. Dobrze się ogląda jakiś film, gdy ręce zajęte i dobrze się myśli. Jedynie duet czytanie + wyszywanie nie do końca mam opanowany. :) Bo nawet w odwiedziny do Teściowej jeżdżę ostatnio z robótką ;). A - paradoksalnie - gdy zbliża się koniec wielkiego "projektu", na którym siedzę od listopada, mam ciut więcej czasu dla siebie. Zawsze coś za coś - nie mam ogrodu, to mam moje "francuskie ogródki"... I zaczynają mi się z tego wszystkiego marzyć (!) wielkie porządki w domu... Remont / lifting majaczy na horyzoncie...

No więc ogródki dwa dzisiaj, z tych, które już skończyłam.


Tradycyjnie nie wszystkie odcienie dobre uchwycone, ale ogólny wygląd tak. Gdyby to były ogrody w świecie rzeczywistym, to chyba byłoby przy nich strasznie dużo pracy... (ale i tu wszak trochę czasu zajęły...) A przy okazji mojego męczenia się nad zrobieniem ostrego zdjęcia (po skonstatowaniu, że przegrane do komputera ostre nie jest) widać, że te zawieszki nie są takie duże i można je zamknąć w dłoni, choć do najmniejszych też nie należą.

4 komentarze:

  1. Przepiękne kolory :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podzielam zachwyt Agatki - niezwykła gra kolorów, chociaż domyślam się, że to czasochłonne zajęcie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. Radość to jednak nie tylko rezultat ale i sam proces tworzenia :) No i on rzeczywiście trochę trwa ;))

      Usuń

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)