Te biegające. W poprzek drogi. Zauważyliście, że to zawsze są jelenie? Rogate i nieprzewidywalne. Biegają zazwyczaj z prawej na lewo przy ruchu prawostronnym, z lewej na prawo przy ruchu lewostronnynm. Czasem wyjątkowo w obie strony (a czasem są zdyscyplinowane i zawsze tylko z prawej na lewo - było o tym → tu.). Za to w różnych krajach żyją różne gatunki i odmiany jeleni. Takie przy tuszy i takie smukłe. Poruszające się z gracją i takie, którym plączą się nogi. I nawet w różnych miejscach rozmaicie skaczą, raz wyżej, raz niżej...
Z bólem serca stwierdzam, że nie mam w zbiorach jelenia ze Słowacji, musiał zostać zahibernowany na twardym dysku starego laptopa...
Ale gdzie indziej wygląda to tak:
Polska
Wiem, że rozmazany, niemniej widać grację skoku. Trochę kanciasty z tyłu ale co tam. Tylko te rogi takie... oszczędne...
Niemcy
Powiedziałabym, że ma dobre wybicie ;) Za to jakiś taki długi i bierze niższe przeszkody. Ale czasem porusza się w przeciwną stronę! I to z niewątpliwą gracją:
Dania
Tu mamy pewną rozmaitość. Bardziej popularne jelenie o skąpym porożu (choć bogatszym niż w dwóch krajach wymienionych wyżej), skaczące raczej poziomo, ale jak wiadomo w Danii nie ma gór, więc to może dlatego:
(Tak, w tym znaku wszystko było krzywe.)
Oraz zdecydowanie rzadziej występujące jelenie o obfitym porożu, które do tego skakać potrafią wyżej i piękniej (już kiedyś pokazywałam). Jeleń to brzmi dumnie.
Anglia (wahałam sie czy nie napisac Wieka Brytania, ale kto tak wie jak to w Walii czy Szkocji bywa):
Jak wisienka na torcie. Fotka zdobyta z narażeniem życia. Dla mnie zdobyta! Ach!!
Ale czyż nie mówiłam, że plączą sie nogi? Ten jeleń zdecydowanie nie skacze. Przechodzi. Ale rogi to on ma!!
Słowackie jelenie również zasługują na uwagę, ale będą raczej po wakacjach...
czwartek, 5 czerwca 2014
środa, 4 czerwca 2014
Pruski mur po raz drugi
Pruski mur pojawił się na blogu w ubiegłym roku w ramach mojego odkrywania Krainy Wikingów. Ponieważ odkrywanie miało ciąg dalszy, nie przestałam zachwycać się malowniczością tej formy zabudowy. Tym razem udało mi się dostrzec rozmaite typy i odmiany domów budowanych w tej technice. Niestety nie jestem w stanie podać dokładnie, który dom z którego wieku pochodzi - generalnie w większości XVII-XVIII, może coś z XVI.
Ileż możliwości układania cegieł we wzory...
Ten biały dom naprawdę jest tak nieprawdopodobnie powykrzywiany. Aż ciekawa jestem jak to wygląda w środku na pięterku....
Cegły malowane - to chyba specjalność Krainy Wikingów... Czasem malowane są też belki. A dom poniżej fascynujący - dlatego w kilku ujęciach. W środku też był fascynujący, ale to może innym razem.
Ten z białymi oknami jest zdecydowanie nowszy ;)
Z sielankowego obrazka poniżej uciekły gęsi ;))
Od podwórza też jest ciekawie
A tu jest renesansowy dom z charakterystycznymi galeriami od podwórza
A z galerii widok na domek z kominem jak z baśni Andersena:
A takie zestawienia można spotkać nawet w centrum sporego miasta:
Tak sobie wspominam, jak to X (iks, nie będziemy bawić się w liczenie dziesięcioleci) lat temu nie potrafiłabym pomyśleć, że ten rodzaj zabudowy będzie mi się tak pozytywnie kojarzyć ;)
Ileż możliwości układania cegieł we wzory...
Ten biały dom naprawdę jest tak nieprawdopodobnie powykrzywiany. Aż ciekawa jestem jak to wygląda w środku na pięterku....
Cegły malowane - to chyba specjalność Krainy Wikingów... Czasem malowane są też belki. A dom poniżej fascynujący - dlatego w kilku ujęciach. W środku też był fascynujący, ale to może innym razem.
Ten z białymi oknami jest zdecydowanie nowszy ;)
Z sielankowego obrazka poniżej uciekły gęsi ;))
Od podwórza też jest ciekawie
A tu jest renesansowy dom z charakterystycznymi galeriami od podwórza
A z galerii widok na domek z kominem jak z baśni Andersena:
I jeszcze inne wzory z cegieł:
A takie zestawienia można spotkać nawet w centrum sporego miasta:
Tak sobie wspominam, jak to X (iks, nie będziemy bawić się w liczenie dziesięcioleci) lat temu nie potrafiłabym pomyśleć, że ten rodzaj zabudowy będzie mi się tak pozytywnie kojarzyć ;)
wtorek, 3 czerwca 2014
Płomienna
Zakładka tym razem. Nie miłość. (To znaczy miłość oczywiście też, ale nie o miłośc tym razem chodzi).
Druga z dwóch zakładek, które czekają na prezentację.
I mam z nią kłopot. Bo "w realu" jest rzeczywiście płomienna. Kolory są intensywne, ale częściowo przenikajace się, delikatnie zmieniające natężenie i barwę. A na zdjęciu (klasyka - narzekamy na zdjęcie) ten urok w znacznej mierze gubi się. Miałam już ten kłopot z inną zakładką w podobnej kolorystyce (tu, ostatnia). Trudno, czytający/oglądający muszą uwierzyć mi na słowo.
Po szeregu drobnych wzorów, które ostatnio wyszywałam, te bladożółte, słonecznie żółte, ciemnożółte i kremowopomarańczowe fale i wygibaski haftowało się szybko i przyjemnie.
Czerwiec już, najwyższy czas przygotowywać zakładkowe zapasy na wakacyjne wędrówki i spotkania....
Druga z dwóch zakładek, które czekają na prezentację.
I mam z nią kłopot. Bo "w realu" jest rzeczywiście płomienna. Kolory są intensywne, ale częściowo przenikajace się, delikatnie zmieniające natężenie i barwę. A na zdjęciu (klasyka - narzekamy na zdjęcie) ten urok w znacznej mierze gubi się. Miałam już ten kłopot z inną zakładką w podobnej kolorystyce (tu, ostatnia). Trudno, czytający/oglądający muszą uwierzyć mi na słowo.
Po szeregu drobnych wzorów, które ostatnio wyszywałam, te bladożółte, słonecznie żółte, ciemnożółte i kremowopomarańczowe fale i wygibaski haftowało się szybko i przyjemnie.
Czerwiec już, najwyższy czas przygotowywać zakładkowe zapasy na wakacyjne wędrówki i spotkania....
poniedziałek, 2 czerwca 2014
J jak...
J jak "jakoś nie zdążyłam na czas".
Miał to być imieninowy drobiazg dla pewnej Joanny (która zakładkę ma już od daaaawna). Spotykałyśmy się po jej imieninach, ale ja niestety za późno wpadłam na pomysł takiego upominku, nie wyrobiłam się przed spotkaniem i skończyłam dopiero wczoraj (weekend wypadł mi z możliwości pracy, bo w samochodzie albo siedziałam za kierownicą, albo podsypiałam). Ale taż Joanna o blogu nie wie, więc mogę zawieszkę pokazać od razu.
Jest chyba bardziej dystyngowana i spokojniejsza od poprzednich. Inny styl. Wygląda tak:
A w tle mój ogniście grzejący serce nowy szaliczek, prezent z wczorajszego popołudnia :))
Miał to być imieninowy drobiazg dla pewnej Joanny (która zakładkę ma już od daaaawna). Spotykałyśmy się po jej imieninach, ale ja niestety za późno wpadłam na pomysł takiego upominku, nie wyrobiłam się przed spotkaniem i skończyłam dopiero wczoraj (weekend wypadł mi z możliwości pracy, bo w samochodzie albo siedziałam za kierownicą, albo podsypiałam). Ale taż Joanna o blogu nie wie, więc mogę zawieszkę pokazać od razu.
Jest chyba bardziej dystyngowana i spokojniejsza od poprzednich. Inny styl. Wygląda tak:
A w tle mój ogniście grzejący serce nowy szaliczek, prezent z wczorajszego popołudnia :))
niedziela, 1 czerwca 2014
Niebo
Dzisiejszą uroczystość świętowaliśmy w niezwykłym kościele z sufitem w kolorze nieba. Takiego nieprawdopodobnie intensywnie niebieskiego nieba, jak na pocztówkach z Grecji lub Włoch, które pamiętam z dzieciństwa (pocztówki pamiętam z dzieciństwa, nie Grecję i nie Włochy niestety).
Przypuszczam, że jednym się ten wystrój podoba a innym nie - jak to zwykle bywa. Ale nie ten wystrój jest tu najistotniejszy.
Uświadomiłam sobie dziś moją tęsknotę za niebem. Tym niebem, w którym już wielu na mnie czeka. Mam nadzieję, że nie czekają nadaremnie.
Choć też myślę, że jeszcze trochę tego czekania będzie... :))
A bardziej profesjonalne zdjęcia tego nietypowego wnętrza są tu, gdyby ktoś chciał obejrzeć.
Przypuszczam, że jednym się ten wystrój podoba a innym nie - jak to zwykle bywa. Ale nie ten wystrój jest tu najistotniejszy.
Uświadomiłam sobie dziś moją tęsknotę za niebem. Tym niebem, w którym już wielu na mnie czeka. Mam nadzieję, że nie czekają nadaremnie.
Choć też myślę, że jeszcze trochę tego czekania będzie... :))
A bardziej profesjonalne zdjęcia tego nietypowego wnętrza są tu, gdyby ktoś chciał obejrzeć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























