Kiedyś dawno były dwie zakładki z labiryntem. Bardzo dawno. To dwa pierwsze wpisy z 2019 r. Tam były "prawdziwe" labirynty. Tutaj mamy coś innego, ale właśnie z labiryntem mi się skojarzyło.
Tylko tutaj jest labirynt nie tylko ścieżek ale i kolorów, odcieni. Zależy jak patrzeć. Dokładnie tak jak w życiu, Niby wszystko jasne, a się komplikuje (i to niekoniecznie źle, że się komplikuje).
Mam na imię Mary, mam 6 lat. Niewiele pamiętam ze swojego rodzinnego
domu, bo już 2 lata jestem w SHALOM HOME. Razem z bratem pochodzimy z
plemienia Samburu, ale ksiądz znalazł nas kiedyś, jak błąkaliśmy się po
sawannie… Teraz tu jest nasz dom…
Jestem Faith Ann, ale wszyscy zwracają się do mnie w moim plemiennym
języku – Mumbi. Jestem w 5 klasie. W SHALOM HOME jestem z bratem i
siostrą. Pochodzimy z najbliższego miasteczka Mitunguu, ale Mama już od
dawna nas nie odwiedza. Nie wyobrażam sobie powrotu do jej domu. Często
byli tam różni panowie… W domu SHALOM czuję się bezpiecznie.
Te dziewczynki, wraz z 235 innymi mieszkają w Shalom Home, sierocińscu i szkole u stóp Mt Kenya. Od ponad roku mieszka tam i pracuje moja znajoma, Ewa z Krakowa. To jest to samo miejsce, które obejmujemy akcją "Adopcji na Odległość".
Kenia uchwaliła nowe prawo, wchodzące w życie od września: chłopcy i dziewczęta w internatach sierocińcach etc. nie mogą spać w tym samym budynku. Co to konkretnie oznacza? Oznacza, że jeśłi nie będzie drugiego budynku, to dziewczynki będą musiały opuścić bezpieczne miejsce i udać się - no właśnie, nie wiadomo gdzie. Wiele z nich nie ma rodziny, nie ma domu. Jaki los by je czekał? To jest dramat dla konkretnych dzieci, znanych nam z imienia i nazwiska...
Dodajmy, że Kenia ie jest krajem jakoś szczególnie szanującym kobiece prawo do nauki i rozwoju. Ewa mi pisała wczoraj, że jeśli ktokolwiek miałby wybrać czy uczyć ma się chłopiec czy dziewczyna, tam zawsze wybrany zostanie chłopiec....
Obliczone zostały koszta budowy dormitorium. W przeliczeniu na polskie pieniądze wyszło w zaokrągleniu 550 tys zł. Jasne, że w Polsce byśmy za to dormitorium nie postawili. W Kenii się uda. O ile tylko pieniądze będą.
I o to chcę Was prosić. O konkretną pomoc. Nie każdy ma te 20 czy 25 zł w miesiącu, które może ofiarować. Ale mieszkacie wśród ludzi, cześć z Was jest zaangażowania w parafiach, ma jakieś środowisko. Opowiedzcie o dziewczynkach, które nie mają rodzin a dobrzy ludzie znaleźli je i dali możliwość względnie dobrego życia i nauki - a teraz mogą zostać tego pozbawione. Jeśli ktoś chciałby dostać jakieś zdjęcia, aby gdzieś o tym opowiedzieć, proszę o kontakt na priv, postaramy się coś podesłać. Jeśli trzeba, jeśłi byłoby to pomocne, myślę że Ewa chętnie opowie o tym co robi i jak żyją dzieci za pośrednictwem Zooma czy innego medium.
Bardzo proszę o pomoc. O solidarność z tymi dziewczętami.
Oczywiście grupa, czy też zbiorek zawieszek. Na razie uzupełniam zaległości grupowo - dzięki temu jest więcej do oglądania ;). Zresztą zawieszki też często robię jedną po drugiej, seriami - tak jest weselej :).
Dziś rozpoczynają serię moje nowe (od jakiegoś czasu) czaplowe nożyczki. Niestety większe nieco o tych, które zabrał mi niedobry pan na lotnisku w Manili.
Zawieszka przy nożyczkach jest bardzo przydatna, szczególnie gdy tak jak ja trzyma się je w kubeczku (czy świeczniku z Ikei). Nożyczki chowają się w środku a zawieszka wisi na zewnątrz i łatwo je znaleźć ;).
Kolejna zawieszka w zieleniach
Następna zielononiebieska...
I zupełnie inna tonacja... Razy trzy.
I to na razie tyle. Dobrze jest mieć pod ręką takie coś - nigdy nie wiadomo kiedy będzie trzeba do czegoś doczepić :D.
Po emocjach rocznicowych czas na moje ptaszki. Ptaszki pojawiły się u mnie stosunkowo niedawno, przy okazji innych zakupów. Pierwsze zostały po prostu pomalowane na złoty kolor. I bardzo im w nim do twarzy...
Potem patrzyłam na kolejne i zastanawiałam się, jak sobie poradzić przy decoupage'u z tymi dziurkami.
Z tego zastanawiania się wyszły dwa kolorowe stworki pomalowane farbami i ozdobione cekinami (tak jakoś na fali wielkanocnych kartek).
I dopiero po tych przymiarkach wpadłam na pomysł jak sobie poradzić z serwetkami i dziurkami :).
Oczywiście najpierw białą farba, potem wycięte różyczki a potem lakier. Wszystkie ptaszki (poza dwoma złotymi) poszły w świat. Nawet nie zdążyłam dokładnie ze wszystkich stron obfotografować różyczkowych.