sobota, 11 marca 2017

Konferencyjnie i solidarnie

Kontynuując watek konferencyjny z poprzedniego wpisu pokazuję jeszcze jedną "konferencyjną" zawieszkę. Te "kocykowe", przeplatane łatwiej jest robić w takich warunkach - no i szybciej widać efekty. Minusem jest powtarzalność kolorystyki - ale i tak to jest jakoś dla mnie charakterystyczne, że robię różne rzeczy cyklami. Przeważnie wynika to z tego, że mam ochotę przedłużyć radość haftowania jakimś kolorem czy zestawem kolorów. A potem pojawią się coś innego, bo sięgam po inną radość :).


Uświadomiłam sobie jednak dziś, że przekroczyłam jakiś limit zmęczenia - nie mam siły wziąć do ręki igły i nici! Człowiek uczy się całe życie. Do tej pory nie wiedziałam, że zbyt objętościowe  prace i zbyt długie terminy ich oddania są dla mnie czymś trudnym i obciążającym. Bo pytanie "Czy na pewno zdążę" ciągle jest gdzieś w tle. Jeszcze trochę ponad dwa miesiące...

Czytałam dziś do śniadania długi i smutny artykuł-analizę o braku solidarności (tej przez małe s) w Polsce. Trudno streszczać, ale generalnie było o braku poczucia wspólnoty (nie tylko narodowej), o tym, że każdy sobie, że poczucie jakiejś współnotowości to ewentualnie na meczach / wydarzeniach sportowych... Może niesprawiedliwie streszczam, ale choć pewne obserwacje uważam za słuszne, zdziwiło mnie kompletne pominięcie pewnych ważnych wspólnotowych wątków (a pismo ponoć katolickie, nie wiem jak autor). A życie pokazuje, że nie wszystko stracone... Tydzień temu zmarł sąsiad. Był w szpitalu, ale już się wydawało, że zagrożenie opanowane, monitory odłączone... zjadł śniadanie i... zasnął snem wiecznym. Wzruszyła mnie solidarność sąsiedzka, troska, udział (tych co mogli) we mszy pogrzebowej i/lub samym pogrzebie. A wieczorem przyniesione do wszystkich w imieniu żony zmarłego ciasto. Kiedy wpadłam oddać talerzyk, pani H. opowiadała, jak wszyscy starają się by nie siedziała sama (też posiedziałam, człowiek potrzebuje kogoś, kto posłucha). Tej samej sąsiedzkiej życzliwości i solidarności doświadczały w analogicznej sytuacji moja Mama, Ciotka.... Nie wierzę, że to jakiś unikat. Jest dobro, dużo dobra. Tylko jakoś tak łatwiej narzekać i piętnować...

PS.
Odkryłam, że to wpis nr 700. 
Czy ktoś chce zamówić SPECJALNĄ ZAWIESZKĘ ze specjalnym (wskazanym przez siebie) motywem? Chętnie zrobię...

12 komentarzy:

  1. Chciałabym się dowiedzieć jak się robi taką zawieszkę.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      1. Trzeba kupić kanwę plastikową i mulinę.
      2. Trzeba przyciąć kanwę odpowiedniej wielkosci.
      3. Tu mam kłopot, bo robię zarówno zawieszki takie jak pokazana w tym wpisie, a więc z jednej warstwy kanwy i polega to na przeplataniu nici wzdłuż lub na skos. Wtedy obie strony są z grubsza takie same. Robię też zawieszki z dwóch kawałków kanwy, haftowane klasycznymi krzyżykami, i wtedy każda strona może być inna (na końcu je zszywam). Ten drugi a chronologicznie pierwszy sposób opisywałam tu: https://aggajas.blogspot.de/2015/03/sonecznie-wiosenna-i-nieco-zawieszkowej.html Ten pierwszy w wersji zakładkowej usiłowałam pokazać tu: https://aggajas.blogspot.com/2014/09/dwustronna-po-raz-pierwszy.html i w wersji bogatszej tu: https://aggajas.blogspot.com/2015/02/krajka.html?m=0
      4. A najlepiej pytac po drodze i kombinować trochę samemu.
      5. Osoby, które zainspirowały się moimi "dziełami" robią prawdziwe cudeńka - i zawsze jest to inne w charakterze :)

      6. Aha - Najbardziej odpowiada mi klasyczna kanwa przezroczysta (ta drobniejsza!) i na niej można wyszywać trzema pasmami nici (w motku mulina jest sześciopasmowa). Kanwa biała ma to do siebie, że lubi prześwitywac spod spodu i lepiej na niej haftować poczwórną nicią - czyli wychodzi mniej ekonomicznie.

      Najserdeczniej pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Dziękuję bardzo będę dopytywała jeszcze jak już się zorganizuję.Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam wiele takich pięknych gestów, jest mnóstwo wspaniałych ludzi. Twoje zawieszki są piękne, mam jedną, więc nie śmiem prosić o kolejną, niech ktoś inny się ucieszy, bo robisz to wspaniale. Serdecznie Cię pozdrawiam, dziękuję za liczne u mnie komentarze i życzę kolejnych 700 wpisów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu droga, rozumiem, że jednak byś się ucieszyła? Napisz, proszę z czym :)

      Usuń
  4. Ja wierzę, że potrzeba wspólnoty istnieje w naszym społeczeństwie. A takich przykładów jak podany przez Ciebie można mnożyć.
    Ja tak nieśmiało poproszę o zawieszkę, może w formie jakiejś wymianki. : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wielką przyjemnością zrobię coś dla Ciebie! iedziele mam w miarędo dyspozycji :) A masz pomysł na jakiś ulubiony motyw?

      Usuń
    2. Jeśli mogę to poproszę w jesiennych barwach, może być z literką M, albo taka kocykowa. Wszystkie są piękne : )

      Usuń
    3. Będzie. Tylko nie podam w tym momencie dokladnego terminu :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Ha. Może służyć do ozdoby. Np.przywiesić przy torebce/torbie (można też przy zamku błyskawicznym). Można ją doczepić do czegoś, co warto jakoś zaznaczyć - albo dla odróżnienia albo dla łatwieszego znalezienia. Np. do pendrive'a, do klucza, do małych nożyczek używanych przy szyciu. nawet jest angielska nazwa na takie "cóś" - key-keep. Możńa wteszciedla czystej ozdoby powiesić ją na kluczy od szafy czy gałce od drzwi szafy. na upartego możńa tez przywiesić przy lamce na biurku czy lampce nocnej... Nie wiem czy jest to coś bardzo pożytecznego. Ale jełśiwywołuje usmiech i jakieś pozytywnespojrzenia to już warto było robić. A w ogóle to mogę zrobić zakladkę do książki a nie zawieszkę :) jakoś teraz robię mniej zakładek, ale robię! A od zakładek wszystko się zaczęło... Zapraszam do zajrzenia :)

      Usuń

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)