wtorek, 7 marca 2017

Tradycyjna z refleksją

Zawieszki "kocykowe" zawsze się podobają, bo są niepowtarzalne. Nie staram się zresztą, aby były podobne do siebie, choć czasem mam do dyspozycji jakiś zestaw nici (na wyjazdy nie zawsze zabieram wszystko co mam) i wtedy siłą rzeczy tonacja się powtarza. :)

Zauważyłam, że jeżeli zabieram ze sobą robótki na jakiś wykład, ludzie reagują w dwojaki sposób. Część normalnie i spontanicznie pyta się po prostu co robię. Czasem można trafić na kogoś, kto sam lubi rozmaite rękodzieło i wywiązuje się ciekawa rozmowa. jeszcze weselej jest, gdy osoba siedząca obok... też wyciaga jakąś robótkę. :)

Nie lubię natomiast pytań typu: "I to cię relaksuje?" - z nutą niedowierzania, czasem z odrobiną protekcjonalności (i najczęściej w wydaniu męskim). Tak, wiem, mój odbiór może być nieadekwatny, niesprawiedliwy, bo to może być po prostu wyrażanie podziwu. Staram się nie osadzać, nawet jeśli zrobi mi się trochę przykro. Bo przecież intencje pytającego mogą być naprawdę dobre. Uświadamiam sobie jednak, jak daleko odeszliśmy od czasów, gdy uznawano, że warto pożytecznie spędzać czas. Pożytecznie - to nie znaczy, że zawsze musiała to być praca (haftować można wszak dla przyjemności) - aczkolwiek na pewno w obecnych czasach o wiele rzadziej (mam wrażenie) na przykład naprawia się samemu odzież. Ale może nie mam racji? Łatacie? Cerujecie? Skracacie? Dopasowujecie? Ja ceruję skarpetki (chyba, że uznaję, iż nie warto), zszywam rozprucia (to chyba oczywiste), pracowicie łatałam spodnie synowi dopóki nie uznaliśmy, że już nie wypada mu chodzić do szkoły w takich połatanych ;). Przeróbki garderoby podrzucam Teściowej, bo umie to robić lepiej  niż ja i fachowo (i ma zajęcie).

Jeszcze o tym pożytecznym spędzaniu czasu z robótką. Czytanie jest przecież też jak najbardziej pożyteczne. :)  Chodzi mi w tym momencie o to znane z lektur stwierdzenie, że nie powinno się "siedzieć i nic nie robić" - czyli panie miały przy sobie "robótkę" i mogły podczas rozmowy zająć ręce czymś pożytecznym - mile spędzić czas i jeszcze coś zrobić :). Czasem mi się wydaje, że "tylko" siedzenie i ogladanie filmu to za mało... A tak jeden film to może być (czasem) jedna zawieszka ;) albo chociaż pół..

A niżej zawieszka sprzed półtora tygodnia :) Z konferencji, a jakże ;)

Na konferencji tylko jedna rzecz przeszkadza - nie wypada podnosić robótki do góry i spoglądać pod światło, czy na pewno wszystkie rządki są wypełnione :).
Odcieni w realu więcej niż na zdjęciu.

10 komentarzy:

  1. Ceruję, zaszywam, z rzadka coś dopasowuję. Nie potrafię już oglądać filmu bez zajęcia rąk jakąś robótką.
    Ciekawa ta zawieszka kocykowa. Skąd nazwa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak ja ;)
      Kocykowa - bo wygląda z bliska troche jak kawałek koca. Albo tartanu.

      Usuń
  2. Masz rację, czas trzeba wykorzystać. Lubię robić kilka rzeczy naraz:-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj trzeba. Ja tez lubie.. ale czasem czas mi ucieka...

      Usuń
  3. Uśmiałam się z tego sprawdzania robótki. Nie uchodzi, oj, nie uchodzi:))
    Ja zawsze od lat naprawiam garderobę i przerabiam, co tylko się da. Zresztą nie tylko na własny użytek, można by rzec, mam już tę renomę:)
    Co zaś się tyczy oglądania filmu, to mowy nie ma, żeby tak bezczynnie. Konsumpcja obowiązkowa:) Analogicznie podczas lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))
      Zatem jesteś skarbem - ktos kto umie i robi to fachowo to skarb ;)

      Zatem przed filmem trzeba Ci zawsze pwiedzieć smacznego :))

      Usuń
  4. Ja również nie potrafię oglądać telewizji bez robótki w ręku. Przed wyjściem do pracy obowiązkowo robótka dla relaksu i dobrego dnia.
    Pozdrawiam gorąco:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło czytać. Przed pracą to ja raczej nie mam szans, ale to kwestia miejsca i rodzaju pracy.. Ubolewam, ze nie da się połaczyć pracy na komputerze z haftowaniem ;) tak połączyć aby jedno i drugie było wydajne i jednoczesne :) Pozdrowienia serdeczne!

      Usuń
  5. I ja lubię mieć ręce zajęte. Z tym, że dzierżę szydełko. Ostatnio nasza szefowa wyciągnęła robótkę na sesji rady miasta. Była w charakterze obserwatora, a że interesował ją tylko jeden punkt, wypełniła sobie czas. Na konferencji jeszcze nie próbowałyśmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno na radzie miasta wzbudziła sensację. Ale jakże pożytecznie ten czas spędziła!
      Miło czytać, ze takich robótkolubnych i czasooszczędnych osób jest więcej :)

      Usuń

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)