wtorek, 12 listopada 2019

Powrót krzyżyków

Chwilowy, nie da się ukryć, ale jednak powrót klasycznych krzyżyków.
Ale nadal abstrakcja.
Owoc pracy dwóch dni, kiedy jakiś czas temu miałam wiele do słuchania i poza tym niewiele do robienia. ;)

Wyszywanie prostokątów ma jakieś terapeutyczne działanie. Może dlatego, że kojarzy mi się ze spokojnym kolorowaniem - niespiesznym i dokładnym pokrywaniem płaszczyzny jednym kolorem.
Lubiłam w dzieciństwie kolorować obrazki.


W takich kompozycjach zawsze dbam, by kwadraty/prostokąty tego samego koloru nie stykały się i ta zasada jest tu zachowana. I jeszcze dodam, że to ciemne to nie czarny, a granat, całkiem ciekawy odcień, a nawet chyba dwa subtelnie się różniące odcienie ciemnego granatu. Żółtego chyba też były dwa odcienie.

Optymistyczna, prawda?

14 komentarzy:

  1. Ja jestem pełna podziwu do Twojej cierpliwości, że potrafisz z taką determinacją robić te zakładeczki. Wyszywam włsnie metryczkę i już mnie nosi bo zobaczyłam zakładkę ze szczurem, już bym wszystko rzuciła aby jej spróbować..Zazdroszczę wytrwałości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie za dobre słowo :).
      Nie mam poczucia, że tu wykazuję jakąś wielką wytrwałość, bo robię to, co lubię bardzo. Ale Twoją chęć sięgnięcia po coś nowego też rozumiem ;).

      Usuń
  2. Muszę przyznać, że efekt znakomity. Bardzo energetyczne i dobrze skomponowane kolory.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanawiam się, czy nie kupić sobie jakiegoś ogromnego kompletu kredek i nie wziąć się za kolorowanki w celach terapeutycznych :P Tylko czasu mało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      To jest fajna sprawa takie kolorowanie. Dzieci mi kiedyś kupiły książeczkę o ogrodzie i wsiąkłam... dobrze pamiętam...

      Usuń
    2. a ja do tego uwielllbiam ogromne komplety kredek, bo można je układać w pudełku :P.

      Usuń
    3. Kolorami układać! Albo wielkością! I ostrzyć można...
      ach, kolorować i niczym się innym nie przejmować...

      Usuń
    4. kolorami według różnych zasad.

      Miałam kiedyś kredki 36 kolorów i głównie używałam ich do układania i przekładania :P. Teraz widuję komplety po 24. A, i kredki akwarelowe, które też mnie kuszą jakoś. Może se kupię pod choinkę?

      Usuń
  4. Mnie sie bardzo podoba! Prawda ze optymizm z niej bije, odrazu buzia sie cieszy 😄

    OdpowiedzUsuń

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)

Proszę jednak nie wykorzystywać komentarzy do reklam rozmaitych usług.
Komentarze z reklamą będę usuwać.