Pudełko powstało z myślą o Konkretnej Osobie, miłośniczce róż.
Dlatego też tych róż jak na nim tak dużo i są wszędzie. Róże i takie małe drobne kwiatki oczywiście też. Z moich ulubionych serwetek. Wzór został przeze mnie zagęszczony, poskładany. Oczywiście zużycie materiału jest wówczas większe, ale to naprawdę fajnie wygląda i kwiaty nie powtarzają się tak jak przy użyciu serwetki "in extenso". (Choć to drugie ma swój urok, zawsze o tym myślę, gdy patrzę na stojącą na regale obok biurka szufladę :) ).
Jak już wielokrotnie pisałam, bardzo lubię te róże retro.
I nie tylko ja...
Wygląda bowiem na to, że obecne w statystykach bloga "wejścia" z dziwnych i egzotycznych krain przynoszą owoce. Może niekoniecznie takie, jak bym chciała... (nie no, wiecie, że żartuję, że to "dzięki" moim zachwytom)
Kiedy w ubiegłym miesiącu weszłam do osiedlowego sklepu, aby kupić drewniane skrzyneczki, zaskoczyła mnie... wszechobecność "moich" różyczek. To znaczy w sumie nie do końca moich... Bardziej różowe (tyle uroku tracą) i większe: na pudełkach, tacach, pojemnikach, kubkach termicznych.... Aaaa. (ale nie na serwetkach niestety).
Po namyśle (i nie tego samego dnia) kupiłam dwie takie malutkie tacki, dzięki czemu możecie zobaczyć, że ten wzór to to samo i nie to samo... Taka tacka to przydatna podstawka pod dzbanek z kawą (ja czasem nie wymierzę dokładnie a parzę kawę przelewowo i grozi mi powódź na blacie). Jednak w większej ilości ta wersja róż chyba byłaby trudna do wytrzymania. Stanowczo za duże i bardziej krzykliwe.
Pudełko poleciało w świat, mnie zostały zdjęcia na pamiątkę.
A na koniec wpisu ulubione ujęcie dwóch serduszek na przestrzał.







