piątek, 27 czerwca 2014

Trzy wersje

Wyjazd na długi weekend zaowocował m. in. nową ulubioną filiżanką. Jedną jedyną. Cieniutką jak na szlachetną filiżankę przystało, niemniej trudno ją nazwać zabytkiem. I choć kształt ma zdecydowanie herbaciany, kawa smakuje z niej znakomicie. Z doborem spodeczka w sumie nie miałam większego problemu. Trzy najlepsze wersje prezentuję niżej :)) (moja ulubiona to ta środkowa).





Co prawda widać, że spodeczki nie są idealnie od kompletu, ale nie przeszkadza mi to specjalnie. I tylko zastanawiam się nad tą drugą naturą człowieka, którą jest przyzwyczajenie. Tyle lat używałam na co dzień kubków, uznając filiżanki za naczynia na lepsze okazje, a teraz oto używam na co dzień filiżanek. Przynajmniej do kawy...

A sama filiżanka od spodu wygląda tak:



13 komentarzy:

  1. myślę, że picie z takiej filiżanki to wielka przyjemność. może sobie sprawię jedną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spraw sobie, spraw. Przyjemność :)))

      Usuń
  2. Ja też lubię te z najcieńszej porcelany. Jeśli kubek, to też musowo z cienkim brzegiem. Podobają mi się wszystkie konfiguracje, lecz szczególnie ta ostania sprawia wrażenie kompletu:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację co do kompletu, choć talerzyk powinien być ciut mniejszy. Rozumiem teraz moją Teściową która nigdy nie przepadała za piciem kawy z fajansowych filiżanek.

      Usuń
  3. a ja jestem fanką pierwszej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było chyba pierwsze zestawienie ;))

      Usuń
  4. A ja chyba drugiej i trzeciej:)

    Agajo, ostatnio mam jakiś "odpał" (przepraszam za słowo) porcelanowy, też całe życie z kubków, a tu proszę:) na razie szał zakupowy mnie dopadł, to znaczy chęci ogromne, tylko resztki rozumu kołaczą, że gdzie to będę trzymała, że po co, PO CO?
    Tymczasem samo patrzenie mnie relaksuje, i może całe szczęście że już to wystarcza. Nabyłam piękny komplecik (miał być obiadowy, wyszedł kawowy), i chcę jeszcze (ale po co, po co?;))), i tak żałuję, że nie mieszkam gdzieś w zachodniej Polsce, by mieć dostęp do choćby niemieckich starych dóbr (nie znam się ale mi się podobają). Choć może trzeba Bogu dziękować, bo bym porcelaną "zarosła".

    Serdecznie pozdrawiam ufając, że mnie zrozumiesz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale rozumiem. :))) My kupujemy (jeśli, głównie moja Mama) na targowisku, za grosze. Naprawdę za grosze (i wychodzi koplet do kawy za niecałe 50 zł). Ale to fakt - nie ma co zbierać za wiele - jeszcze zależy ile osób u kogo bywa. U nas czasem dużo. Ale ja już myślę przyszłościowo :))) Pomyśl jak miło będzie kiedyś rozdawać te urokliwe "skorupy".
      Serdeczności!

      Usuń
  5. Lubię filiżanki, ale i kubki też:-)
    Twój nabytek piękny!
    Ja teraz piję zieloną kawę!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zielona kawa... Gdzieś czytałam, brzmi intrygująco... Filiżankędostałam od Mamy ;))

      Usuń
  6. A w moim guście najbardziej zestaw nr 3 :-)
    Gdybym miała więcej miejsca, to zapewne zastawiłabym sobie pół pokoju takim cacuszkami :-D Bałabym się wyjść na takie targowisko... śliczne są te porcelanowe 'cudeńka' :)

    OdpowiedzUsuń
  7. lubię takie zakupy...kocham filiżanki..do herbaty mam duże , prawie jak kubki...cieszy każdy drobiag jak człowiek coś sam wynajdzie, kupi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, takie drobiazgi są wielką radością. I te kupowane dla siebie i te dla innych ;))

      Usuń

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)